2012
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Zapowiadało się niezwykle okazale, skończyło się wielka klapą. Mowa tu o filmie w reżyserii Rolanda Emmericha pod tytułem „2012”. Film ten miał opowiadać historię głośnej przepowiedni Majów, którzy zapowiedzieli koniec świata w 2012 roku. Film bazuje przede wszystkim na efektach specjalnych i jedynie z ich powodu można sięgnąć po ten film. Każda inna opcja odpada, bo z punktu widzenia artyzmu i przesłania ta produkcja nie niesie sobą nic istotnego, mało tego – sama fabuła i scenariusz to kpina z fanów dobrego kina.

Wszystko zaczyna się psuć nie w kosmosie, jak to zazwyczaj bywa, ale w jądrze ziemi. Widz w tym filmie ie wie do końca o co chodzi, bowiem główne postaci, w tym naukowcy tacy jak Adrian Helmsley (Chiwetel Ejiofor)rzucają kilkom pojęciami, ale zapewne sami nie wiedzieli, czego mają się dotyczyć te „mądre i wyszukane” słowa. Nie mniej reżyser postanowił Ziemię zniszczyć od środka. Pokrywa planety zaczyna pękać pochłaniając miliony ofiar. W Yellowstone wybucha potężny wulkan, lawa zalewa pobliskie metropolie. Dym i popiół strzelają wysoko w niebo po czym powoli opadają czyniąc niebo zagrożonym dla wszystkich obiektów latających. Kolejne miasta zaczynają ulegać zagładzie. Jedynym, który ma szansę ocaleć jest szofer limuzyny wraz ze swoją rodziną – Jackson Curtis (John Cusack). I bynajmniej – nie jest on istotą niezwykła, ale jako jeden z nielicznych zachowuje przytomność umysłu. Przynajmniej tak chciał reżyser. Nie mniej jego życie zależy od szczęścia, jak się okaże, Jackson Curtis ma szczęścia więcej niźli wszyscy inni ludzie razem wzięci. Wszystkie drogi zapadają się pod ziemię, są zalane lawa wulkaniczną lub falami tsunami. Wszystkie, tylko nie tą, którą jeździ nasz szofer wraz z rodziną. Oczywiście żaden kataklizm nie jest w stanie zniszczyć niezłomnego ducha Jacksona Curtisa. Nawet rosyjski mafioso Yuri Karpov (Zlatko Buric) i jego miliony znaczą w tym świecie mniej, od życiowego gamonia Curtisa, który nagle staje się największym bohaterem świata. Ba – nawet w dużej mierze przyczynia się do uratowania populacji ludzkiej. Bowiem jak się okaże – świat wiedział o kataklizmie. Przygotował siew postaci super nowoczesnych okrętów arek, które miały zapewnić ocalenie wybrańcom. Mało tego – na awarię arki nie mają sposobu nawet wyszkoleni technicy. Tutaj znów z pomocą przychodzi Jackson Curtis, który naprawia okręt i ratuje tysiące ludzi,w tym swoja rodzinę. Ginie jedynie mąż eksżony Curtisa, ale tak miało być, bo przecież Curtis i jego Kate (Amanda Peet) musieli się przecież zejść – dla dobra dwojga dzieci.

„2012” to film wybitnie przereklamowany. Nie zachwycają nawet efekty specjalne, te wszak niczym się nie różnią od tych ze współczesnych filmów sensacyjnych. Sama fabuła z kolei jest szalenie tandetna. W kinach wiele osób zamiast przerażonych po prostu się śmiało. Niestety tylko tak można reagować na tę „superprodukcję”. Śmiechem i ironia, bo podziwiać tego filmu nie ma za co.