Czy Veblen miał rację? przyszłość mody wg dziewiętnastowiecznego klasyka ekonomii
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

czy Veblen miał rację? przyszłość mody wg dziewiętnastowiecznego klasyka ekonomii
Niedawno ukończyłam swoje najnowsze ‚opus magnum’ – pracę roczną pod jakże wstrząsającym tytułem „Moda jako zjawisko społeczne na podstawie „Teorii klasy próżniaczej” Thorsteina Veblena i „Filozofii mody” Georga Simmela”. Właśnie dlatego nie miałam ostatnio zbyt dużo czasu dla banana, ale mam nadzieję, że niedługo (w końcu to ostatni tydzień sesji…) to się zmieni 🙂
Osoby zainteresowane tym, jak modę postrzegali klasycy socjologii, poniżej znajdą fragment mojej pracy dotyczący przewidywań Veblena a propos przyszłości mody.

Weegee @ Banana Blox

[Fotografia Weegee’ego z 6 grudnia 1943 roku. W swojej biografii Weegee wspomina, że dopiero podczas wywoływania zdjęcia zobaczył obok pani Washington Kavenaugh i Lady Decies trzecią, o wiele mniej elegancko ubraną kobietę. Jednak jego asystent twierdzi, że fotograf specjalnie wyciągnął z pobliskiego baru jakąś stałą bywalczynię, by skonfrontować ją z idącymi do Metropolitan Opera paniami. Bez względu na to, jaka jest prawda, zdjęcie to wzbudziło w czasie wojny wiele kontrowersji. Gazeta, dla której zostało zrobione, nie chciała go opublikować, by nie drażnić opinii publicznej. W końcu fotografia pojawiła się na łamach magazynu Life.]

Interesującą częścią rozważań Veblena są jego przewidywania dotyczące kierunku, w jakim zmierza moda. Przede wszystkim zauważa on, że „objawy, w sposób jaskrawy mające unaocznić wszystkim całkowitą bezczynność stosujących je osób, zostały zastąpione przez inne, bardziej subtelne, sposoby wyrażania tego samego, nie mniej oczywiste dla wytrawnych oczu małej garstki wybranych, o której opinię przede wszystkim chodzi”. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy wskazuje wzrost liczby osób należących do klasy wyższej. Kiedyś, gdy klasa próżniacza obejmowała stosunkowo wąską grupę ludzi, jej członkom zależało przede wszystkim na odróżnieniu się od klas niższych – do tego celu wystarczały ozdobne ubrania, bo nikt inny nie mógł sobie na nie pozwolić. W XIX wieku, gdy do klasy próżniaczej dołączyła burżuazja, przestano zwracać uwagę na klasy nieuprzywilejowane, a zaczęto szukać uznania wśród ludzi o podobnym statusie. Można więc było zrezygnować z ostentacyjnej kosztowności, skupiając się na bardziej wyrafinowanych sposobach podkreślenia własnego prestiżu. Nastąpiło „pewne uduchowienie symbolicznej funkcji stroju”. W ten sposób można było również łatwiej rozróżnić nowobogackich od tych posiadających „prawdziwie” dobry smak; ci pierwsi nadal bowiem „zbyt widocznie usiłowali zrobić wrażenie na ludziach o prostackim guście”, podczas gdy drudzy nauczyli się już korzystania z bardziej subtelnych oznak wysokiej pozycji społecznej.
Rozważania te dobrze wpisują się we współczesne teorie dotyczące mody, szczególnie te o jej wielotorowości. Pokazują one, że moda biegnie teraz wieloma niezależnymi torami, istnieje bowiem wiele „modnych przywódców” (Carrie Donovan, pisarka zajmująca się zagadnieniem mody, wyróżniła istnienie ich trzech głównych rodzajów: awangardowego, luksusowego i reprezentującego prawdziwe życie, jednak można by uzupełnić ten podział o liczne podkategorie), a wszyscy oni mają swoich własnych naśladowców. Niemniej w kontekście Veblena najbardziej interesująca jest hipoteza Tomasza Szlendaka i Krzysztofa Pietrowicza o dwutorowości mody, czyli o istnieniu podziału na trendy biegnące od klasy wyższej z awansu do klasy niższej i od „starej” klasy wyższej (arystokratycznej, burżuazyjnej) do klasy średniej. Pierwszy tor charakteryzuje się ostentacyjną konsumpcją i seksualną dosłownością; drugi – przeciwnie, jego głównymi cechami są wyrafinowanie (czasem wręcz ideologizowanie stroju – za przykład może posłużyć popularny ostatnio trend ekologiczny) i subtelniejsze sygnalizowanie seksualności. W ten sposób przełamano stary cykl zmienności mody – choć nadal warstwy społeczne różnią się znacznie od siebie, to tym niższym nie towarzyszy już dyskomfort opisywany przez Veblena. Dziś przedstawiciel każdej klasy (oprócz bezdomnych i trwale ubogich) dysponuje jakąś sumą pieniędzy na ubrania, każda klasa ma więc swoją modę. Nie oznacza to oczywiście, że dwa tory mody w ogóle się nie krzyżują; chodzi raczej o to, że każdy z nich posiada własne wyróżniające cechy.